Strona główna
Wiadomości
Halina Borowska - Blog żony
Życiorys
Forum
Publikacje
Co myślę o...
Wywiady
Wystąpienia
Kronika
Wyszukiwarka
Galeria
Mamy Cię!
Ankiety
Kontakt

Newsletter




Wiadomości / 04.12.17, 17:55 / Powrót

PiS może się na tych wyborach przejechać

Nie podejrzewam, że PiS dokona prymitywnego fałszerstwa, że ktoś dostanie milion głosów, a zapiszą mu tylko 500 tysięcy. Natomiast manipulowanie okręgami wyborczymi - jak najbardziej - powiedział Marek Borowski w Wywiadzie politycznym w radiu TOK FM. Senator określił jako chamstwo i skandal zarzut fałszowania wyborów samorządowych w 2014 r. - To najgorszy zarzut, jaki można w demokracji wysunąć. PiS go powtarza od listopada 2014 roku, przez jakiś czas było cicho, a w tej chwili ten zarzut z całą bezczelnością jest wysuwany ponownie i to bez żadnej reakcji.
W ocenie Marka Borowskiego, jeśli chodzi o zmiany w Kodeksie Wyborczym to pomijając pewne innowacje techniczne, które można niekiedy uznać za celowe, powstają zasadnicze pytania: po co obóz rządowy zmienia ordynację wyborczą? Po co zmienia komisję, która organizuje wybory? Po co zmienia sąd, który orzeka o zgodności? Po co zmienia co tylko się da? - Opozycja nie jest w stanie sfałszować wyborów, więc jeżeli rządzący zmieniają ordynacje, to nie na gorszą dla siebie, tylko lepszą. Cały cel tego jest taki, żeby sobie poprawić sytuację startową.
Padło pytanie, czy te zmiany rzeczywiście poprawią sytuację startową PiS. Prowadząca rozmowę Karolina Lewicka przypomniała słowa dra Jarosława Flisa, politologa z Uniwersytetu Jagiellońskiego, że „kto ordynacją wojuje, ten często od ordynacji ginie”. - Pod warunkiem, że poza tym wszystko prowadzone jest uczciwie - skomentował senator. Jak następnie wyjaśniał, nie zakłada, że będzie nieuczciwie, natomiast boi się rzeczy następujących: - Szesnastu komisarzy wojewódzkich będzie przyjmować zgłoszenia list wyborczych. Do tej pory było ich 51. Więc, po pierwsze, będzie większy natłok zgłoszeń. A zgłaszających komitetów są tysiące (w 2014 roku było ich 12 tys.), do tego przychodzą z dokumentami często w ostatnim momencie. Będzie bardzo łatwo odmówić rejestracji takiego komitetu. Bo za późno, podpis nieczytelny, bo to czy tamto, stwierdzą, że czegoś brakuje, coś jest niewyraźnie. Może dojść do próby nie zarejestrowania komitetu. On się może potem odwołać, ale takie ryzyko istnieje - podkreślał.
Dodał, że nie podejrzewa, iż PiS dokona jakiegoś prymitywnego fałszerstwa, że np. ktoś dostanie milion głosów naprawdę, a zapiszą mu tylko 500 tysięcy. Natomiast manipulowanie okręgami wyborczymi - jak najbardziej. - Nie tylko manipulowanie w sensie rozszerzania ich, przestawiania czy zwężania w zależności, jak PiS będzie pasowało, ale także zmniejszanie. Trzeba pamiętać, że to są wybory proporcjonalne. Jeśli w sejmiku wojewódzkim wybiera się siedmiu radnych, to jest szansa dla kilku ugrupowań. Jak się wybiera trzech, to praktycznie jest szansa tylko dla dwóch.
Jak podkreślił senator, te wybory to wielkie wyzwanie dla opozycji. - PiS rzeczywiście może się na nich przejechać, pan Flis ma rację, ale warunek jest jeden: opozycja musi się porozumieć.
Zdaniem senatora, komisja ds. ustalania wyników głosowań to jest biurokratyczna mitręga, mnożenie bytów i kosztów. - Trzeba będzie pewnie podnieść stawki, bo nie było wielu chętnych do pracy w komisjach. A teraz trzeba będzie ich podwoić. Natomiast izba specjalna w Sądzie Najwyższym będzie złożona z ludzi przychylnych oczekiwaniom PiS. W związku z tym pod byle pretekstem mogą unieważnić wybory w jakimś miejscu. - Bardzo wątpię, żeby to się stało tam, gdzie wygra PiS.
TOK FM 1 grudnia 2017 -

Powrót do "Wiadomości" / Do góry