Strona główna
Wiadomości
Halina Borowska - Blog żony
Życiorys
Forum
Publikacje
Co myślę o...
Wywiady
Wystąpienia
Kronika
Wyszukiwarka
Galeria
Mamy Cię!
Ankiety
Kontakt

Newsletter




Wiadomości / 24.01.18, 14:32 / Powrót

Guilty game

- To, z czym mamy w tej chwili do czynienia, Amerykanie nazywają „guilty game” - grą o to, kto jest bardziej winny. Tak skomentował Marek Borowski w programie Fakty po Faktach reakcje polityków na reportaż Superwizjera o polskich neonazistach. - Widać, że politycy PiS otrzymali już przekaz dnia, że oto Platforma Obywatelska zarejestrowała, a Prawo i Sprawiedliwość zdelegalizuje. I taki przekaz ma dotrzeć do obywateli. Jest to wyjątkowa demagogia. Wiadomo, że organizacje pozarządowe rejestrują się bez problemów. Wszedłem na stronę internetową Dumy i Nowoczesności, i przeczytałem program, z którym się rejestrowali. To jest bardzo piękny program. Chcą działać na rzecz ubogich, mniejszości narodowych - o dziwo. Każda organizacja może się zarejestrować. Czego chcą politycy PiS? Cenzury prewencyjnej? Podobnie jeśli chodzi o status organizacji pożytku publicznego. Trzeba spełnić warunki formalne, żeby go uzyskać i ta organizacja je spełniła.
Jak zauważył senator, za czasów Platformy Obywatelskiej też nie było wszystko w porządku, tyle że wtedy przeciwstawiano się różnego rodzaju ekscesom. - Przypomnę, że tzw. kibice, czy raczej kibole ostro tępili Donalda Tuska. Przecież to się nie wzięło z tego, że Platforma i Tusk ich hołubili. Odwrotnie. Natomiast przez ostatnie dwa lata prokuratorzy umarzali dochodzenia w tych sprawach, np. w sprawie księdza Międlara.
W dodatku, jak dowodził, byli za to nagradzani. - Czytam właśnie, że w Białymstoku prokurator w niezależnej prokuraturze, który w swoim czasie uznał swastykę za znak szczęścia, dzisiaj jest awansowany. Natomiast prokurator, który ścigał neofaszystów, został zdegradowany. To wszystko się układa w całość. Politycy PiS tak działali, jak mówili – że to jest margines.
Zdaniem senatora, reakcja władz nie może się ograniczać do delegalizacji Dumy i Nowoczesności. Drugi krok to jest wyciąganie konsekwencji wynikających z art. 256 Kodeksu karnego, który mówi, że kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Choć, jak przyznał senator, tu może być problem, czy to było publiczne, czy nie. - Jeśli się ograniczymy tylko do wołania o delegalizację, to będzie za mało. Ci sami ludzie albo im podobni mogą za chwilę założyć inne, podobne stowarzyszenie.
- Jedna rzecz to jest ściganie, sankcje karne, wyszukiwanie miejsc, gdzie się lęgnie ten horror. Czasami nie trzeba daleko szukać. Np. festiwal muzyczny „Orle Gniazdo”, na który przyjeżdżają kapele jawnie faszystowskie i śpiewają piosenki gloryfikujące Hitlera i nazistów. To się nie może odbywać. Jednak poza ściganiem bardzo ważne jest, jak zachowują się politycy - podkreślał senator. - Nie mogą robić „oka” do ruchów narodowych, nacjonalistycznych. Pan poseł Winnicki sprowadził do Sejmu na konferencję przedstawicieli jawnie faszystowskich partii z Europy, którzy sami nazywają siebie faszystami. A marszałek Kuchciński dał mu salę na tę imprezę.
- Chodzi też o to - dodał senator - żeby zdefiniować pojęcie patriotyzmu. A na koniec zapytał: Czy Marsz Niepodległości organizowany przez ONR i inne tego typu organizacje pozostanie marszem cyklicznym?
TVN24; Fakty po Faktach - 23 stycznia 2018

Powrót do "Wiadomości" / Do góry