Strona główna
Wiadomości
Halina Borowska - Blog żony
Życiorys
Forum
Publikacje
Co myślę o...
Wywiady
Wystąpienia
Kronika
Wyszukiwarka
Galeria
Mamy Cię!
Ankiety
Kontakt



Wiadomości / 11.07.26, 17:28 / Powrót

Bitwa o pamięć: Jedwabne i Wołyń

Nurt nacjonalistyczny, właściwie szowinistyczny usiłuje wmówić Polakom, że byliśmy zawsze narodem nieskalanym. Wszyscy wokół nas byli przestępcami, mordercami, atakowali nas, niszczyli. Natomiast Polacy postępowali zawsze godnie, z honorem itd. Tego się nie da obronić - mówił w programie Tak jest w telewizji TVN24 senator Marek Borowski komentując zachowanie Grzegorza Brauna i jego zwolenników podczas oficjalnych obchodów 85 rocznicy zbrodni popełnionej przez Polaków w Jedwabnem.
- Niestety na ziemiach wschodnich doszło do pogromów kończących się śmiercią setek Żydów, obywateli polskich, czyli sąsiadów. I to było w kilku miejscowościach mniej więcej w podobnym czasie. W tej sprawie są dokumenty, opracowania historyczne, w tym IPN-u.
Jak dowodził senator, politycy skrajniej prawicy, którzy mówią, że to nie Polacy odpowiadają za te zbrodnie, a IPN się pomylił i trzeba przeprowadzić ekshumacje doskonale wiedzą, że w judaizmie nie ma zgody na wykopywanie szczątków.
- Nie możemy tego zrobić wbrew tej religii, wbrew opinii rabinów, którzy są tutaj ważni w tym momencie. To jest oczywiście wykręt. W tej sprawie można co najwyżej dyskutować i spierać się, ile było ofiar. Czy np. 1200 czy może 600. Ekshumacja mogłaby to ustalić, ale na pewno nie zmieniłaby prawdy, a ta jest smutna.
Marek Borowski przypomniał przemówienie prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, który 25 lat temu był w Jedwabnem i przeprosił za zbrodnie Polaków.
- Kwaśniewski wtedy bardzo odważnie to powiedział, trzeba mu dziękować za to, dlatego że Polska pokazała się wtedy jako kraj, który potrafi zmierzyć się ze swoją przeszłością. Francja bardzo długo nie potrafiła się zmierzyć z rządem Vichy, który eksportował Żydów do obozów hitlerowskich. Dzisiaj problemy ze zmierzeniem się ze swoją przeszłością ma Ukraina, a my jednak to potrafiliśmy zrobić. Dlatego ci, którzy dzisiaj protestują przeciwko temu, mówią, że tak nie było, że to wszystko nieprawda, Polsce zwyczajnie szkodzą.
Relacje polsko-ukraińskie w przededniu rocznicy rzezi wołyńskiej ocenił senator jako katastrofę.
- To jest katastrofa, co się dzieje i jak zwykle tego rodzaju sprawy mają swoich wiernych rycerzy, którzy na podburzaniu, na szczuciu, starają się robić kariery polityczne. W Polsce to jest oczywiście Konfederacja, to jest Braun, ale to jest także PiS i przede wszystkim prezydent. W Ukrainie, jak można podejrzewać, jest to element przygotowawczy Zełenskiego do wyborów prezydenckich, a wokół niego innych, którzy też chcą na tym coś ugrać.
Jak podkreślił senator, w takich sytuacjach, a historia nas tego nauczyła, nie ma innego sposobu jak rozmowy. Tyle że dialog nie powinien być, przynajmniej na początku, toczony przez polityków, bo taki dialog w tej sprawie do niczego nie doprowadzi.
- Trzeba pójść drogą, którą żeśmy już wypróbowali, na przykład z Niemcami. Mamy z nimi wspólny podręcznik historii. To było możliwe dlatego, że historycy z jednej i z drugiej strony poświęcili sporo czasu na to, żeby uzgodnić pewne tezy. To samo dokładnie trzeba zacząć robić z Ukrainą. Czyli taka komisja historyków do spraw trudnych. Kiedyś powołaliśmy taką z Rosją.
Zdaniem senatora, innego wyjścia nie ma, bo można tylko to eskalować. Będą kolejne jakieś gesty, które wywołają reakcje po drugiej stronie.
- Ja w tej chwili nie wdaję się w ocenę tego, co kto zrobił, czy dobrze zrobił, czy niedobrze. Chociaż namawiałbym prezydenta Nawrockiego, żeby nie postępował w sposób ultymatywny. To znaczy nie stawiał ultimatum przed Zełenskim, dlatego że nikt na ultimatum się nie zgodzi. Gdyby takie ultimatum padło pod naszym adresem, dokładnie tak samo byśmy reagowali. Więc nie politycy w tej chwili, ale historycy. Niech usiądą, niech spojrzą na te same dokumenty i niech spróbują wypracować pewne wnioski.
TVN24 - Tak jest; 10. 07.2026

Powrót do "Wiadomości" / Do góry