Senat; dyskusja nad ustawą o wzmocnieniu nadzoru sądowego nad kontrolą operacyjnąPanie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze!Delikatność materii, którą tu omawiamy, jest oczywista. To, co nazywa się prawniczo kontrolą operacyjną, a w rozmowach i dyskusjach między nami i między obywatelami po prostu podsłuchiwaniem i podglądaniem, jest przecież, jak spojrzeć na to od strony obywatela, naruszaniem jego prywatności i naruszaniem konstytucji, która taką prywatność gwarantuje. Z drugiej strony jest to działanie niezbędne wtedy, gdy chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa państwa, bezpieczeństwa obywateli. Mamy tu 2 wartości konstytucyjne, to się często zdarza, i prawo, a także ludzie, którzy je wykonują, muszą mieć świadomość tego konfliktu i muszą dokonywać właściwych wyborów. Prawo powinno to oczywiście ułatwiać.
Ta ustawa – ja przyłączam się do tych wszystkich głosów, które wyrażały satysfakcję z uchwalenia tej ustawy – rzeczywiście w bardzo dużym stopniu rozwiązuje te problemy, z którymi mieliśmy do czynienia w przeszłości.
Jednak jest 1 kwestia, na którą chciałbym zwrócić uwagę. Otóż stosowanie tych metod operacyjnych w stosunku do przysłowiowego Kowalskiego, który nie pełni żadnych specjalnych funkcji, oczywiście może być naganne i może być niepotrzebne, ale szkodliwość tego czynu w jakiejś skali szerszej, społecznej jest znikoma. Jeżeli jednak tego rodzaju metody bez uzasadnienia stosowane są w odniesieniu do polityków w sposób celowy, zmierzający do tego, aby w wyniku takiej kontroli operacyjnej pozyskiwać różnego rodzaju informacje, które następnie będą wykorzystywane w walce politycznej i które będą zniekształcały wynik wyborów, także rezultaty poparcia dla poszczególnych polityków, poszczególnych partii politycznych, to mamy do czynienia z czymś znacznie poważniejszym – mamy do czynienia w zasadzie z podkopywaniem fundamentów demokracji.
Dlatego, jeśli chodzi o tego rodzaju kwestie, rozwiązania powinny być może bardziej szczegółowe, dalej idące. Aczkolwiek te rozwiązania, które są w tej ustawie, zwłaszcza gdybyśmy jeszcze przyjęli poprawki, które tutaj pan senator Adam Bodnar zaproponował… One prawie dają gwarancję, że tego rodzaju działania jak te, z którymi mieliśmy do czynienia w poprzedniej kadencji, się nie powtórzą. Ale jednak strzeżonego Pan Bóg strzeże. Dlatego uważam – to jest sprawa nie poprawki w tej chwili, tylko właśnie de lege ferenda – że zagadnienia, o których za chwilę, powinny być przedmiotem naszych prac i powinniśmy przyjąć takie rozwiązania jeszcze w tej kadencji.
W sytuacji, w której organy chciałyby przeprowadzić kontrolę operacyjną w stosunku do polityka opozycyjnego, bo o takich tu mówimy oczywiście, decyzja w tej sprawie powinna być obwarowana szczególnymi warunkami. Warto się zastanowić jakimi. Być może np. decyzję w tej sprawie powinien podjąć zespół 3 sędziów, a nie jeden. To jest pierwsza kwestia, o której chciałem powiedzieć. Wydaje mi się, że to jest stosunkowo łatwe do wprowadzenia. Jest tu oczywiście kwestia określenia, o kogo tu ma chodzić, o jakie osoby ma chodzić. To na pewno muszą być posłowie i senatorowie – to nie ulega wątpliwości – a być może jeszcze jakieś osoby. Z całą pewnością nie spowoduje to przeciążenia aparatu, który będzie się w tej sprawie wypowiadał, bo takie przypadki, uzasadnione, są niezwykle rzadkie. Ale tu się musimy zabezpieczyć. W gruncie rzeczy przecież inicjatywa dotycząca tej ustawy w dużym stopniu była spowodowana aferą Pegasusa, a afera Pegasusa była aferą nie dlatego, że śledzono jakichś terrorystów, szpiegów czy jakichś poważnych przestępców, tylko dlatego, że zabrano się za polityków opozycji. Dlatego trzeba zabezpieczyć się przed powtórką z takiej sytuacji.
Druga sprawa. Były pytania o kwestię powiadamiania osób, wobec których stosowano kontrolę operacyjną, która do niczego nie doprowadziła, a okazało się, że była niesłuszna… To się oczywiście zdarza. Nie o to chodzi, żeby kogoś za to karać, tylko chodzi o to, żeby tę osobę powiadomić. No i tutaj faktycznie są problemy ze względu na to, że te przypadki mają bardzo różny charakter. Nie chcę tego wątku rozwijać, bo na posiedzeniu komisji była o tym mowa, pan minister o tym wspomniał. No ale jest pytanie wobec tego: jak to rozwiązać? Nie wiem, czy dobrym sposobem nie byłoby, zważywszy, że generalnie wchodzimy w rozwiązania, w których przyznajemy wiodącą rolę sędziom jako osobom o najwyższym stopniu zaufania… Tak więc może rozwiązać to w ten sposób. W ustawie jest jasne sformułowanie, że osobę należy powiadomić, jeżeli ta inwigilacja nie przyniosła żadnych rezultatów. I teraz: w przypadku sprzeciwu policji czy innych organów, które to zarządziły, czy prokuratora, sprawa jest przedstawiana sędziemu i sąd decyduje, czy trzeba, czy można powiadomić daną osobę. Wtedy nie wchodzimy w ustawowe określenie przypadków, w których powiadomić trzeba i w których nie trzeba, bo nie opiszemy wszystkich przypadków, które tu mogą wystąpić. Są przecież powiązania między osobami itd. Tak że konkretna sytuacja byłaby ponownie rozstrzygana przez sędziego i wtedy mielibyśmy po prostu domknięty system. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Źródło: SenatPowrót do "Wystąpienia" /
Do góry